Strona główna  
    Kontakt  
    BIP  
    GCI  
    Mapa  
Strona główna / aktualności
2010-07-30     Julity, Ludmiły, Zdobysława    










Mistrzynie ze Sławkowa

25 lutego br. miałem możliwość i przyjemność rozmowy z siostrami Alicją (17 l.) i Joanną (15 l.)  Kubiczek, reprezentantkami Polski w wyścigach psich zaprzęgów. Ala i Joasia od wielu lat uprawiają tą, jak na polskie warunki jeszcze mało znaną dyscyplinę sportu, promując swymi sukcesami nie tylko Polskę, ale przede wszystkim Sławków. W rozegranych ostatnio w kanadyjskim mieście Saguenay Mistrzostwach Świata Joasia zdobyła brązowy medal w formule canicross (bieg z psem przywiązanym specjalną uprzężą), natomiast Ala uplasowała się na piątej pozycji wśród zawodników startujących w klasie scooter (jazda na specjalnej hulajnodze ciągniętej przez psa). Siostry Kubiczek są również medalistkami Mistrzostw Polski i Mistrzostw Europy.

Michał Malinowski: Powiedzcie proszę jak zaczęła się Wasza przygoda z psimi zaprzęgami?
Alicja Kubiczek: Wszystko zaczęło się gdy miałam 8 lat. W telewizji obejrzałam film pt. ,,Śnieżne psy” po obejrzeniu którego przypięłam naszego jamnika smyczą do hulajnogi  i jeździłam w okolicach mostu przy ulicy Strzemieszyckiej, tak więc można powiedzieć, że moja przygoda z tym sportem rozpoczęła się od formuły scooter (śmiech). 
MM: Opowiedzcie w kilku słowach o Waszej dyscyplinie.
AK: W formule scooter maksymalna prędkość jaką można osiągnąć wynosi około 40 km/h. 45 km/h można osiągnąć z dwoma psami, jednak wszystko zależy od terenu.  
JK: Średnia prędkość w canicrossie wynosi około 30 km/h na krótszych odcinkach. Prędkości rozwijane na dłuższych dystansach oscylują w granicach  20 km/h. W canicrossie biegamy dystanse rzędu 5300 metrów, a przebycie jednego kilometra zajmuje nam poniżej 4 minut. W scooterze cały wyścig trwa maksymalnie 10 minut.
MM: Ile jest zawodniczek/zawodników w powiecie będzińskim, województwie śląskim i w Polsce?
AK: Jesteśmy jedynymi zawodniczkami w powiecie będzińskim, a także w całym regionie Zagłębia. Trzy kluby istnieją w Katowicach. Kiedyś reprezentowałyśmy katowicki klub Travois. Teraz jesteśmy członkiniami warszawskiego klubu Grey. Wzrasta liczba zawodników uprawiających ten sport, a wraz z nią liczba dziennikarzy, którzy przyjeżdżają na zawody. Błysk fleszy i obecność kamer służy na pewno propagowaniu naszego sportu, jednak z drugiej strony problemem są nazwijmy to natrętni ludzie, którzy krzyczą na trasie do psów by je popędzać. To stwarza problem, gdyż psy czują się nieswojo. 
MM: Czy wiążecie z tym sportem swoją przyszłość?
JK:
Na pewno z niego nie zrezygnujemy. Byłoby fajnie, gdyby nasza dyscyplina stałą się kiedyś dyscypliną olimpijską, jednak to zależy od ludzi, którzy zarządzają światowym związkiem. Bardzo mocno pomysł wprowadzenia psich zaprzęgów jako dyscypliny olimpijskiej popierają silne związki krajowe Kanady i Czech. Moment, w którym psie zaprzęgi stałyby się konkurencją olimpijską, byłby punktem zwrotnym w rozwoju tej dyscypliny. Na ostatnich Mistrzostwach Europy na Kubalonce, zawody odbywały się w tzw. olimpic model, czyli w stylu, którego trasy przebiegają bliżej publiczności. Pozwala to na lepsze oglądanie zawodów, a także na lepsze zrozumienie zasad tego sporu. Szansa na to, że psie zaprzęgi staną się dyscypliną olimpijską istnieje. W Vancouver były prezentowane jako dyscyplina pokazowa.
MM: Jak wygląda sytuacja psich zaprzęgów w Polsce? Czy można liczyć na wsparcie finansowe związku krajowego?
AK: W kwestiach finansowych na związek niestety za bardzo nie można liczyć. Związek płaci startowe tylko jeśli dany zawodnik znajduję się w kadrze na zawody. Cały wyjazd i zakwaterowanie nie są opłacane przez związek. Trzeba stale samemu szukać sponsorów. Przed wylotem do Kanady pomogło nam finansowo kilka firm, którym za okazaną pomoc pragnę serdecznie podziękować. 
MM: Co sądzicie o coraz większej popularności tego sportu?
AK: Bardzo się cieszymy, że ta dyscyplina ciągle się rozwija, jednak niesie to także za sobą pewne niebezpieczeństwa. Mam tutaj na myśli nieodpowiedzialne i nieprzemyślane zachowanie ludzi, którzy kupują psy rasy Husky dla zabawy lub z banalnego powodu, że podoba im się szczeniak. Później często zapominają, że ta rasa ma swoje unikalne potrzeby związane z przymusem wybiegania się. Często Husky trzymane są całymi dniami  w zamknięciu, co powoduje u nich frustrację, prowadzącą często do sytuacji, w której psy wyją, drapią, kopią dziury, czy też uciekają. A tak być nie powinno. Wiem o czym mówię, gdyż działam w organizacji zajmującej się adopcją psów rasy Husky. 
MM: Jak długo dziennie trenujecie i jak wygląda Wasz trening? 
JK: Trenujemy codziennie, to prawda. Psy przygotowuje Ala, ja trenuję sama, a w sezonie   z psem. Dziennie przebiegam od 2 do 5 kilometrów truchtem, gdyż jest to najlepszy sposób na wyrobienie sobie własnego tempa biegu, a co najważniejsze wytrzymałości oddechowej. Bardzo ważne jest urozmaicanie treningu poprzez basen czy jazdę na rowerze. Dla zwiększenia siły planuję także rozpoczęcie lekkiego treningu siłowego w siłowni. Z psami  w sezonie trenujemy około 2 godzin dziennie w Sławkowie lub 3-4 godziny dziennie poza Sławkowem, przy czym dłuższy czas jaki poświęcamy na treningi odbywające się poza Sławkowem ma oczywiście związek z przymusem dojazdu na trening i powrotu do domu. Staramy się przed zawodami trenować jak najczęściej, nawet 4-5 razy w tygodniu, ale zawsze jeden dzień poświęcamy na odpoczynek.
AK: Dopowiem tylko do tego co powiedziała Asia, iż bardzo ważne jest właściwe przygotowanie psów, które musi przebiegać prawidłowo nie tylko pod względem fizycznym, ale także mentalnym. Mówi się, że psa ,,trzeba ułożyć” czyli nauczyć go odpowiedniego zachowania i posłuszeństwa. Nasz eurodog Max, który przede wszystkim startuje z Asią    w canicrossie jest jak to się mówi w środowisku zaprzęgów bardzo ,,nabuzowany”, tak więc poświęcam mu wiele uwagi, aby nauczyć go posłuszeństwa i pokory. Ważne jest także, że   w canicrossie pies reaguje na komendy, dżi-w prawo, ha-w lewo. Komunikacja z psem także wymaga stałego treningu.
MM: Jakie są metody opanowania psa? Czy to prawda, że jedyną metodą na zapanowanie nad niesfornym psem jest ugryzienie go w ucho tak mocno, że musi zaskomleć?
AJ: A to dobre! Nie to absolutna nieprawda. Tak jak mówiłyśmy wcześniej, najlepsze panowanie nad psem uzyskuje się poprzez jego systematyczne trenowanie. Ważne jest, aby pies jak najszybciej pojął znaczenie komendy fe (zostaw, nie rób, nie wolno). Gdy opanuje tą komendę, zapanowanie nad nim jest zdecydowanie łatwiejsze.
AK: Należy jeszcze dopowiedzieć, że dobry wpływ na młodszego psa ma zawsze starszy pies, który swym nazwijmy to ,,autorytetem” jest w stanie wymusić na młodszym urwisie posłuszeństwo.
MM: Jakie niebezpieczeństwa czyhają najczęściej na zawodników, przecież to sport ekstremalny?
AK: To zależy. Nie chcemy nikogo straszyć, ale pamiętajmy, że to nie są szachy. Kiedyś np. podczas treningu w Ligocie pies jednego z naszych znajomych został zaatakowany przez rozjuszonego dzika, który prawdopodobnie bronił swoich młodych. Często zdarza się, że      w bliskiej odległości przebiegnie spłoszona sarna lub jakieś inne dzikie leśne zwierze.
MM: Słyszałyście zapewne, że podczas trwających aktualnie Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver trasami biathlonu często przechadzają się niedźwiedzie grizzly?. Czy to prawda, że bezpieczeństwa zawodników podczas zawodów pilnują uzbrojeni ochroniarze?
JK: Takie niebezpieczeństwo też istnieje, ale pamiętajmy, że biorąc udział w zawodach to my wchodzimy na teren będący domem zwierząt. Podczas zawodów, nawet tych rozgrywanych     w kanadyjskim Saguenay na trasie było wielu porządkowych, którzy odganiali zwierzęta, jednak absolutną nieprawdą jest, że porządkowi są uzbrojeni. Dzikie zwierzęta nie są głupie, nie pchają się same tam, gdzie czują swojego największego naturalnego wroga- człowieka.
MM: Wasz największy sukces?
AK: Mistrzostwo Polski, wicemistrzostwo Europy i nasze bardzo dobre starty na Mistrzostwach Świata w Kanadzie.
MM: A co z porażkami?
AK: O porażkach nie wspominamy, bo patrzymy tylko w przyszłość. 
MM: Jakie nadzieje wiążecie ze zbliżającymi się kwietniowymi Międzynarodowymi Mistrzostwami Polski?
JK: Pierwotnie Mistrzostwa miały się odbyć na Kubalonce, jednak z powodu nagłego ocieplenia i braku śniegu związek zdecydował się na przeniesienie zawodów do Czech.  W MMP startować mogą zawodnicy z całej Europy. Będziemy walczyć o jak najwyższe lokaty, jednak o miejsce na podium będzie bardzo ciężko, gdyż w formule D Ala będzie startowała z Anoukiem i Anurim, które w marcu skończą dopiero rok. To stawia je   w zdecydowanie gorszej sytuacji niż psy starsze posiadające nieporównywalnie większą siłę fizyczną. Ze swojej strony mogę zapewnić, że także będę walczyć o jak najlepszy wynik.
MM: Posiadacie w swojej kolekcji medale Mistrzostw Polski, Europy i Świata.  Uprawiacie jak same powiedziałyście sport ekstremalny, z którego czerpiecie ogromną radość. Zapytam wprost, czujecie się gwiazdami?
JK: Absolutnie nie! (śmiech). My po prostu staramy się jak najlepiej robić to, co jak powiedziałyśmy po prostu kochamy. Cieszy nas, że mówi się o naszej dyscyplinie i że nasze sukcesy przyczyniają się w jakimś stopniu do jej popularyzacji.
MM: Teraz jeśli można pytanie z tak zwanej ,,ciemnej strony” każdej dyscypliny sportowej. Czy w Waszej dyscyplinie zdarzają się przypadki przyłapania zawodnika lub psa na dopingu?
AK: Zdarzały się kiedyś przypadki przyłapywania na dopingu psów, za co oczywiście karę ponosił właściciel. Na szczęście jednak były to przypadki marginalne i co jeszcze bardziej pocieszające przypadek taki nigdy nie dotyczył zawodnika reprezentującego Polskę. Po każdych zawodach rangi międzynarodowej komisja antydopingowa bada zawodników i psy   z czołowych miejsc. 
MM: Czy utrzymujecie przyjaźnie lub znajomości z zawodnikami z Polski i z innych krajów?
JK: Oczywiście, że tak. Całe środowisko naszego sportu jest jak jedna wielka rodzina, a nasz obecny klub Grey Warszawa jest tego najlepszym przykładem. Jesteśmy ze sobą bardzo zżyci. Gdy nie ma zawodów często do siebie piszemy i dzwonimy. Mamy przyjaciół m.in. w Norwegii, Austrii, Kanadzie i Szwajcarii. Mamy ich także w Polsce, a najlepszym przykładem jest siedząca w pokoju obok Ola Bieniek, która właśnie przyjechała nas odwiedzić (śmiech). Ola reprezentuje aktualnie barwy Travois Katowice, czyli nasz były klub. Korzystając z okazji chciałybyśmy pozdrowić naszego przyjaciela Igora Tracza   z Pruszcza Gdańskiego, dwukrotnego mistrza świata.
MM: Co powiedziałybyście osobom w waszym wieku, które chcą spełnić jedno ze swych marzeń, ale często brakuje im odwagi do podjęcia jego realizacji?
AK: Odpowiedź może być tylko jedna: Trzeba zawsze wierzyć w siebie i próbować realizować postawione sobie cele. Patrząc na siebie, a przede wszystkim wierząc w siebie, na pewno osiągnie się swój cel. Czasem nie ma nas długo w domu lub w szkole, jednak zawsze nadrabiamy ewentualne zaległości. Joasia ma to szczęście, że ma świetnych i wyrozumiałych nauczycieli w osobach pani Dyrektor Zespołu Szkół im. Jana Pawła II w Sławkowie mgr Danuty Janik i swojej nauczycielki wuefu pani mgr Anny Zdanek. Tacy nauczyciele to prawdziwy skarb, a wymienione przeze mnie panie zawsze służą mojej siostrze pomocą  i radą. Szczerze im za to dziękujemy.  
MM: Dziękuję za rozmowę i poświęcony czas, no i oczywiście życzę złota, najlepiej olimpijskiego. 
AK/JK: Serdecznie dziękujemy i miło nam, że ktoś interesuje się naszymi sukcesami.
AK/JK: Korzystając z okazji chciałybyśmy serdecznie podziękować naszym sponsorom, bez pomocy których nasz wyjazd na Mistrzostwa Świata do Kanady byłby po prostu niemożliwy. Serdecznie dziękujemy firmom Marlesz, Metalozbyt, Maxtop, Rafael, Klinice Weterynaryjnej pana dr Molickiego, firmie Drewnex, firmie Constans Termit, ubojni drobiu pana Edwarda Szumery, firmie Brubeck Giom, firmie Barracuda oraz panu Marcinowi Flakowi. Państwa pomoc była i jest nieoceniona. Dziękujemy także Burmistrzowi i władzom miasta za ufundowanie dla nas stypendium Miasta Sławkowa w dziedzinie sportu.
Jeśli ktoś z Państwa po przeczytaniu tego artykułu chciałby pomóc nam finansowo                   w przygotowaniach do zawodów, uprzejmie prosimy o kontakt e-mailowy pod adresem alicjakubiczek@gmail.com lub pod numerem telefonu: 0607877601. Współpraca z nami to możliwość promowania firmy w kraju i za granicą. Zapraszamy także do odwiedzenia naszego blogu:  aijkubiczek.blog.pl

 





Utworzony:2010-03-08 09:50:40
Autor:Michał Malinowski




















Kreator IAP - (C)opyright by MOTONET